onr

16 kwietnia byliśmy zdziwionymi i zaniepokojonymi świadkami ekscesu wywołanego przez organizację ONR w mieście Białystok. Członkowie ONR świętowali 82 rocznicę założenia swojej organizacji. I cóż w tym dziwnego? 2016.04.22

Maciej Skomorowski, od 6 lat pracuje w Stowarzyszeniu Otwarte Drzwi na stanowisku specjalista ds. komunikacji zewnętrznej, absolwent Instytutu Filozofii UW.

Dziwne i niepokojące są hasła używane przez ubranych na czarno i wygolonych panów (kobiety, nawet jeśli sympatyzują z tym ruchem, dziwnym trafem nie są widoczne na zdjęciach): „śmierć wrogom ojczyzny”, „na drzewach zamiast liści będą wisieć syjoniści”, czy „Polacy przeciw imigrantom” – wszystkie one wyrażają ostateczną formę wykluczenia, którą jest fizyczna eksterminacja. Ale problemy z „nauczycielką historią” mają również władze kościelne, konkretnie ks. Jacek Międlar, który po marszu zaprosił demonstrujących do kościoła. Przerażające jest zdjęcie, na którym członkowie ONR ustawieni wzdłuż naw kościelnych trzymają karnie flagi, jakby stanowili tego kościoła gwardię przyboczną. Sam ksiądz mówi z ambony, że ruch ten jest „chemioterapią dla ogarniętej nowotworem złośliwym Polski”. A więc już nie chrześcijańskie miłosierdzie, ale „wieszanie syjonistów” – czy tak brzmi obecny przekaz kościoła katolickiego w Polsce? I co to ma wspólnego z Ewangelią?

Historyczna amnezja dotyka również establishment i elity polityczne – te białostockie, które „nie widzą problemu” i zezwalają na to, aby w mieście rozprzestrzeniał się ultranacjonalizm, ksenofobia, wyraźnie deklarowany i praktykowany rasizm, oraz kierowane pod adresem studentów obcokrajowców groźby pozbawienia życia. Prezydent Białegostoku nie widzi potrzeby sygnowania deklaracji o współpracy i porozumieniu na rzecz dialogu międzykulturowego. A władze centralne? Nieraz od początku tej kadencji, a i wcześniej, gdy partia rządząca była opozycją dawała przyzwalające sygnały dla zachowań co najmniej ubliżającym każdemu, kto nie podziela wizji „Polski dla Polaków” lub „Wielkiej Polski katolickiej”. Patriotyzm w tym wydaniu staje się zatem jedynie sprzeciwem wobec każdego, kto nie chce podzielać tych poglądów, sprzeciwem ukierunkowanym na każdego „obcego”, a obcy jest łatwy do zdefiniowania (dla członków ONR obcym jest każdy kto przemocą nie chce budować getta dla obywateli właśnie Polski, która według nich ma być nieskazitelna rasowo i światopoglądowo, właściwie ma stać się krajem zamkniętym).

Nawet gdy obcego nie ma w pobliżu – zostanie wynaleziony i pohańbiony. Mechanizm kozła ofiarnego w swoim klinicznym wydaniu, jak miało to miejsce w Białymstoku, jest dobrze przebadany, stanowi część naszej wiedzy o ludzkim zachowaniu. Takie natężenie agresji pojawia się zwykle, gdy bezrobocie osiąga wysokie stopnie, bieda nie pozwala na rozwój jednostki i społeczności, utopijny konserwatyzm znajduje swoich silnych sojuszników np. w kościele. Trzeba jednak posiadać pewien poziom moralny, aby o rozwiązanie takiej sytuacji zadbać samemu. Inaczej z historycznego imaginarium grupy ludzkie wyciągają Żydów, Murzynów, homoseksualistów – lista jest długa, ale wynaleziony kozioł ofiarny zawsze doświadczy tego samego: poniżenia, jeśli nie utraty zdrowia lub życia.

Mówimy: dialog; oni mówią: pozbędziemy się was za wszelką cenę. To oczywiście ucina jakąkolwiek dyskusję. Trudno jest argumentować, kiedy zagrożone jest bezpieczeństwo egzystencjalne. Fanatyzm uświecający przemoc jest najgorszym z możliwych pomysłów na społeczeństwo. Jak dotąd tylko jedna osoba poniosła sankcje, mianowicie ksiądz zapraszający ONR do kościoła, który został pozbawiony możliwości wystąpień publicznych. Prokuratura natomiast zastanawia się, czy wszcząć śledztwo – ma na to 30 dni, choć przecież pewne sprawy są oczywiste, a bieg wydarzeń w zupełności spełnia podstawę prawną dla podjęcia działań, a jest nią polskie prawo, które zabrania „propagowania faszyzmu lub znieważenia na tle narodowościowym czy wyznaniowym”.

Ale problem z Białymstokiem jest jedynie symptomem ogólniejszego zjawiska w skali europejskiej: podniesienia głowy przez ruchy ultranacjonalistyczne w większości krajów Unii Europejskiej. Głowa ta była dotąd schowana i przebywała poza głównym nurtem polityki. Należy reagować, ponieważ obecna sytuacja na kontynencie, także w Polsce, bardzo powoli zaczyna przypominać warunki, w jakich wyrastały największe koszmary XX wieku. Nie chcemy tego więcej powtarzać.

Maciej Skomorowski

Dodaj komentarz